image

Twój kod pocztowy może mieć większy wpływ na zdrowie niż geny

Czy miejsce zamieszkania może wpływać na zdrowie bardziej niż geny? Coraz więcej badań z zakresu zdrowia publicznego pokazuje, że środowisko życia, warunki społeczne i dostęp do opieki zdrowotnej mają ogromny wpływ na długość i jakość życia. W ostatnich latach coraz częściej pojawia się jednak inny powód:

„Twój kod pocztowy może być lepszym wyznacznikiem zdrowia niż kod genetyczny”.

Brzmi prowokacyjnie. Ale za tym zdaniem stoi coraz więcej przesłanek.

Kilka kilometrów. Kilkanaście lat życia.

Jednym z najbardziej obrazowych przykładów są mapy opracowane przez Center on Society and Health przy Virginia Commonwealth University.

Na mapie Detroit poszczególne dzielnice oznaczono według przewidywanej długości życia mieszkańców. Efekt jest druzgocący. Osoby mieszkające zaledwie kilka kilometrów od siebie mogą statystycznie różnić się długością życia nawet o 13 lat. Nie mówimy o różnych krajach, regionach czy pokoleniach. Mówimy o tym samym mieście.

image

Podobne zjawisko obserwowano również w innych amerykańskich miastach. W Richmond różnica sięgała nawet 20 lat, w Filadelfii około 20 lat, a w Chicago około 16 lat. Wszystko w obrębie jednej aglomeracji.

To właśnie dlatego badacze zdecydowali się tworzyć mapy długości życia. Liczby zapisane w tabelach nie oddają skali problemu tak dobrze, jak świadomość, że przejazd kilku przystanków autobusem może oznaczać utratę kilkunastu lat przewidywanego życia.

Nie chodzi o geny. Dlaczego?

Różnice w długości życia obserwowane pomiędzy mieszkańcami poszczególnych dzielnic nie mogą być wyjaśnione wyłącznie czynnikami biologicznymi. Osoby żyjące w tym samym mieście funkcjonują przecież w ramach tego samego systemu ochrony zdrowia, podlegają tym samym regulacjom prawnym i korzystają z podobnych osiągnięć współczesnej medycyny.

Aby zrozumieć źródła tych nierówności, należy odwołać się do jednego z kluczowych pojęć zdrowia publicznego, czyli społecznych determinantów zdrowia.

Pojęcie to odnosi się do warunków, w jakich ludzie rodzą się, dorastają, uczą, pracują i starzeją. Obejmuje ono między innymi poziom dochodów, wykształcenie, warunki mieszkaniowe, dostęp do zdrowej żywności, bezpieczeństwo okolicy, jakość środowiska naturalnego czy możliwość korzystania z transportu publicznego i infrastruktury sprzyjającej aktywności fizycznej.

Każdy z tych czynników może wydawać się niewielki, jednak ich wpływ kumuluje się przez całe życie. To właśnie dlatego osoby o podobnych predyspozycjach biologicznych mogą doświadczać zupełnie różnych efektów zdrowotnych. Różnice, które początkowo wydają się nieznaczne, z czasem przekładają się na odmienne ryzyko zachorowania, niepełnosprawności czy przedwczesnej śmierci.

Z perspektywy zdrowia publicznego zdrowie nie jest więc wyłącznie rezultatem indywidualnych decyzji ani efektem działania systemu ochrony zdrowia. W znacznym stopniu kształtowane jest również przez warunki społeczne, ekonomiczne i środowiskowe, w których funkcjonują całe społeczności.

Harvard: kod pocztowy kontra kod genetyczny

Kilka lat temu podczas wydarzenia organizowanego przez Harvard School of Public Health epidemiolożka Melody Goodman zwróciła uwagę na problem nierówności zdrowotnych, używając zdania, które później obiegło świat:

„Your ZIP code is a better predictor of your health than your genetic code.”

Nie chodziło oczywiście o to, że genetyka przestaje mieć znaczenie. Chodziło o zwrócenie uwagi na fakt, że warunki życia potrafią w ogromnym stopniu determinować zdrowie całych społeczności. To zdanie stało się jednym z najczęściej cytowanych haseł współczesnego zdrowia publicznego. I trudno się z nim nie zgodzić Bo jeśli mieszkańców jednego miasta może dzielić kilkanaście lat życia, to problem nie dotyczy wyłącznie medycyny. Dotyczy także polityki społecznej, edukacji, urbanistyki, rynku pracy i jakości środowiska.

Co właściwie kryje się za kodem pocztowym?

Kiedy słyszymy, że mieszkańców jednego miasta może dzielić kilkanaście lat życia, łatwo uznać to za statystyczną ciekawostkę. Problem w tym, że za tymi liczbami kryją się bardzo konkretne warunki życia.

Osoby mieszkające w uboższych dzielnicach częściej mają ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej, rzadziej korzystają z profilaktyki, częściej pracują w zawodach obciążających zdrowie i częściej są narażone na czynniki środowiskowe, takie jak zanieczyszczenie powietrza czy hałas.

Znaczenie ma również dostęp do edukacji. Liczne badania pokazują, że osoby z wyższym wykształceniem żyją dłużej, rzadziej palą papierosy, częściej podejmują aktywność fizyczną i częściej korzystają z badań profilaktycznych.

Nie bez znaczenia pozostaje także bezpieczeństwo okolicy. Trudno mówić o regularnej aktywności fizycznej, jeśli mieszkańcy nie czują się bezpiecznie we własnym sąsiedztwie. Trudno mówić o zdrowej diecie, jeśli najbliższy sklep oferujący świeże produkty znajduje się kilka kilometrów od miejsca zamieszkania.

Każdy z tych czynników z osobna może wydawać się niewielki. Problem polega na tym, że działają jednocześnie i przez wiele lat. W efekcie niewielkie różnice kumulują się, prowadząc do znaczących nierówności zdrowotnych pomiędzy poszczególnymi społecznościami.

Dlaczego to ważne dla zdrowia publicznego?

Przez dziesięciolecia systemy ochrony zdrowia koncentrowały się przede wszystkim na leczeniu chorób. Budowano nowe szpitale, rozwijano technologie medyczne i wprowadzano kolejne terapie. To przyniosło ogromne korzyści. Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że sama medycyna nie jest w stanie wyeliminować wszystkich różnic zdrowotnych.

Jeżeli mieszkańcy dwóch dzielnic tego samego miasta żyją średnio o kilkanaście lat krócej lub dłużej, to trudno szukać wyjaśnienia wyłącznie w pracy lekarzy czy jakości szpitali. Dlatego współczesne zdrowie publiczne coraz częściej zajmuje się nie tylko leczeniem chorób, ale również warunkami życia. Pytanie nie brzmi już wyłącznie „jak leczyć skuteczniej?”, ale również „dlaczego niektóre grupy społeczne chorują częściej niż inne?”.

Lekcja płynąca z map Detroit

Mapy opracowane przez Virginia Commonwealth University pokazują coś więcej niż tylko różnice w długości życia. Pokazują, że zdrowie nie jest rozłożone w społeczeństwie równomiernie. Miejsce zamieszkania nie determinuje naszego przeznaczenia. Nie oznacza też, że każdy mieszkaniec danej dzielnicy będzie żył krócej lub dłużej od średniej. Pokazuje jednak, że zdrowie jest w dużej mierze wynikiem warunków, w jakich żyjemy.

Nie dlatego, że geny przestały mieć znaczenie. Dlatego, że zbyt często zapominamy, jak ogromny wpływ na zdrowie mają warunki społeczne, ekonomiczne i środowiskowe.

A tych nie da się zmienić receptą wystawioną w gabinecie lekarskim.

Źródła

  1. Center on Society and Health, Virginia Commonwealth University – Mapping Life Expectancy https://societyhealth.vcu.edu/work/the-projects/mapsdetroit.html#gsc.tab=0
  2. Harvard T.H. Chan School of Public Health – Your ZIP code may be a better predictor of health than your genetic code. https://hsph.harvard.edu/news/zip-code-better-predictor-of-health-than-genetic-code/?utm_source=chatgpt.com

1 komentarz do “Twój kod pocztowy może mieć większy wpływ na zdrowie niż geny”

  1. Odnośnik zwrotny: Lekcja z wojny? Jak poprawić jakość Adam Tomaszyk

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry